"z braku laku..." czyli jak to już nic innego do czytania nie miałam :)

Szybki i krótki post wspominkowy.
 Zdarzyło się tak kiedyś, że skończył mi się przypływ nowej literatury i zabrałam się za pierwszą z brzegu książkę stojącą na półce. Na co trafiłam? "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa. Widać nigdy nie jest za późno, żeby przeczytać lekturę - nawet jeśli lekturą już nie jest! ;) Czytałam jak najęta, bo inaczej się tego czytać nie da - wie, kto czytał. Pokręcone to niebywale, dobrze, że mogłam się wspomóc szkolnym opracowaniem - bo według mnie to taki rosyjski matrix. Przebrnęłam, nawet mi się podobało, zaliczone!

Kolejną książką odkrytą po latach (bo dostałam ją na koniec którejś tam klasy w podstawówce) była "Pieśń Abrahama" E.G. Traylor. Tę czytało się z nie mniejszym zacięciem a była niezmiernie fascynująca. Losy starożytnego kupca Abrama, bohatera biblijnego wciągnęły mnie bardzo, na dodatek to co w książkach lubię najbardziej - fantastyczne oddanie realiów czasu i historii - rewelacja.

I na koniec, dla mnie absolutny hit. Pierwszy raz czytałam książkę, przy której uśmiech nie schodził mi z ust i bynajmniej nie chodzi tu o żadną komedię. Czytam i wiem o czym to jest - tak dosłownie! Znam te miejsca, znam tych ludzi, wiem jak wyglądają naprawdę! - mimo zmienionych na potrzeby literackie imion czy nazwisk. 
"Gioconda z wachlarzem" Ewy Barańskiej, bo o niej mowa to fantastyczny kryminał, którego wartka akcja dzieje się w Rzeszowie, a jednymi z głównych bohaterów są właściciele Millenium Hall! Przy tej książce pobiłam swój życiowy rekord i przeczytałam ją w jeden dzień, nie mogłam się oderwać dopóki nie skończyłam.
To tyle moich podsumowań na dziś. Nawołuję więc nadal - czytajmy książki!, a sama idę zgłębiać losy rodziny Cieślaków w II tomie "Cukierni Pod amorem".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Craft Pracownia , Blogger